Serniki

Browsing posts in: Serniki

Sernik Tosca

Lut 07, 2018 Posted in Serniki, Wszystkie 0 Comments
Lut 07, 2018 0

SKŁADNIKI NA SPÓD:

  • 260 g ciasteczek typu digestive (lub pół na pół z ciasteczkami amaretti)
  • 40 g rozpuszczonego masła

Ciasteczka kruszymy za pomocą blendera, zalewamy rozpuszczonym, przestudzonym masłem. Mieszamy do powstania mokrych okruchów. Okrągłą formę o średnicy 24 cm wykładamy papierem do pieczenia (spód). Do formy wsypujemy okruchy i ubijamy, aż powstanie kruchy spód.

SKŁADNIKI NA MASĘ SEROWĄ:

  • 350 g tłustego twarogu, zmielonego dwukrotnie
  • 250 g serka mascarpone
  • 150 g cukru
  • 3 czubate łyżki kajmaku
  • 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 4 jajka

Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni.

Obydwa sery łączymy za pomocą miksera, wsypujemy cukier, krótko miksujemy, dodajemy kajmak i mąkę i znów miksujemy. Następnie wbijamy jajka, po każdym miksując do połączenia (krótko, na niskich obrotach). Masę wylewamy na wcześniej przygotowany spód i wkładamy do piekarnika na ok 1,5 h, aż masa się zetnie. Po około godzinie pieczenia możemy rozpocząć przygotowywanie praliny.

 

SKŁADNIKI NA MIGDAŁOWĄ PRALINĘ:

  • 100 g migdałów w płatkach
  • 100 g cukru
  • 70 g masła
  • 50 ml śmietanki kremówki 30%
  • 3/4 łyżeczki soli morskiej

Wszystkie składniki wsypujemy do rondelka z grubym dnem i gotujemy, aż masa zgęstnieje. Ściągamy z ognia. Kiedy sernik jest już niemalże upieczony, otwieramy piekarnik, wysuwamy sernik i delikatnie rozprowadzamy po nim pralinę. Temperaturę podnosimy do 200 stopni i ustawiamy funkcję grilla. Pralina powinna się zarumienić (ok 10-15 minut). Wyłączamy piekarnik, uchylamy drzwiczki i zostawiamy tam sernik, aby studził się stopniowo. Kiedy całkowicie przestygnie, wsadzamy go na noc do lodówki.

 

 

 

 

 

Sernik z advokatem

Lut 07, 2018 Posted in Serniki, Wszystkie 0 Comments
Lut 07, 2018 0

SKŁADNIKI NA SPÓD:

  • 280 g ciasteczek owsianych
  • 80 g masła, roztopionego

Ciastka kruszymy przy użyciu blendera, zalewamy roztopionym masłem i mieszamy do powstania konsystencji mokrego piasku. Odsypujemy około 0,5 szklanki do posypania po wierzchu okrągłą formę o średnicy 21 cm wykładamy papierem do pieczenia (spód). Okruchy wysypujemy na spód tortownicy i równo uklepujemy. Piekarnik nagrzewamy do 160 stopni.

SKŁADNIKI NA MASĘ SEROWĄ:

  • 330 g tłustego twarogu, zmielonego dwukrotnie
  • 250 g mascarpone
  • 200 g cukru
  • 2 łyżki budyniu śmietankowego
  • 4 jajka

Twaróg łączymy z mascarpone przy użyciu miksera. Dodajemy cukier i budyń, krótko miksujemy. Następnie wbijamy jajko po jajku, po każdym miksujemy krótko, około 20 sekund. Masa serowa nie może się za bardzo napowietrzyć. Masę wylewamy na wcześniej przygotowany ciasteczkowy spód i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy około 1,5 h, aż masa się zetnie- ale nie do momentu gdy będzie całkowicie twarda. Na około 15 minut przed końcem pieczenia na wierzch wylewamy śmietankę.

SKŁADNIKI NA WIERZCH:

  • 200 ml śmietany 18%
  • 5 łyżek cukru pudru
  • 30 ml advokatu + kilka łyżek do dekoracji

Wszystkie składniki mieszamy do połączenia. Sernik delikatnie wysuwamy z piekarnika na około 15 minut przed końcem pieczenia. Na środek wysypujemy wcześniej odłożone okruszki. Śmietankę wlewamy na wierzch, rozprowadzamy równomiernie po całości. Następnie wokół robimy kleksy z advokatu- nakładając go łyżeczką. Sernik wkładamy do piekarnika i trzymamy jeszcze do momentu aż śmietanka się zetnie. Studzimy najpierw delikatnie uchylając drzwiczki piekarnika, dopiero później wyciągamy z niego sernik. Sernik powinien spędzić całą noc w lodówce.

 

 

Ogarnijmy się!

Wrz 24, 2016 Posted in Bezowe, Serniki, Wszystkie 0 Comments
Wrz 24, 2016 0

Minęło 58 dni od ostatniego porządnego wpisu. Z tych 58 dni 3 przeznaczyłam na odpoczynek. Minęły wakacje. Z moich prawie czteromiesięcznych wakacji odpoczywałam przez 13 dni. Może odpoczynek to nie jest najlepsze słowo. Odpoczynek to dla mnie przycupnięcie na ławeczce w parku po długim spacerze, tylko na kilka chwil, żeby nabrać oddechu, albo zamknięcie oczu i krótki, ale intensywny sen po kilkugodzinnej nauce. Odpoczynek jest wtedy, kiedy odczuwasz przyjemność z tego, że możesz usiąść na twardym kamieniu i odpocząć po długiej wędrówce…

A zatem jeszcze raz: z moich prawie czteromiesięcznych wakacji 13 dni przeznaczyłam na mentalny relaks. Ale nie, nie leżałam na hamaku bez żadnej myśli w głowie. Cogito ergo sum! Oczyściłam go z małych (małostkowych) rzeczy, skondensowałam te, które wciąż są ważne i zrobiłam miejsce na kilka nowych.

Przez pozostałe dni ogarniałam – to takie słówko, używane ostatnimi czasy często gęsto przez młodzież (znam też kilku starszych, którzy wszystko ogarniają) i które zastępuje im jakaś połowę czasowników istniejących w języku polskim… A zatem jeszcze raz: przez pozostałe dni załatwiałam sprawunki 🙂 i mocno pracowałam. I nie dawałam nikomu i niczemu za wygraną. Jestem teraz w przełomowym (mocne słowo!) momencie mojego życia, kurz powoli opada (nie pamiętam kiedy ostatnio leżałam o tej porze w łóżku, popijając kawę). Pierwszą rzeczą za którą się biorę jest Słodki Słoik. Słodki Słoik, dla którego przez cały ten czas miałam w mojej głowie osobną szufladę, w której zebrał się pokaźny plik pomysłów, prawdziwa mapa myśli! Słodki Słoik, za którym tęskniłam, ale konsekwentnie odkładałam na bok, nie chcąc mu poświęcać jedynie 50% mojej uwagi. Słodki Słoik, który w swojej nazwie ma coś domowego i ciepłego. W sam raz na jesień 🙂

 

Ten sernik upiekłam jeszcze w sezonie na wiśnie, ale myślę, że zarówno swoim kolorem i smakiem pasuje do wczesnej jesieni. Jest słodki, kremowy, delikatny w smaku. Owoce dodają przyjemnej kwaskowatości, a zbożowy spód smacznie chrupie. Poza tym czy połączenie sernika z bezą nie powinno stać się taką klasyką jak gorzka czekolada z miętą? Spróbujcie!

Przepis znajdziecie tutaj: Sernik toffee z bezą i wiśniami

 

Poranny Nowy Świat

Lip 28, 2016 Posted in Serniki, Wszystkie 0 Comments
Lip 28, 2016 0

Środek lata, gorąco, ale słońca jak na lekarstwo, powietrze stoi w miejscu. Miasto opustoszało, szczyt sezonu urlopowego, wiadomo. Knajpki albo są przepełnione, co świadczy o ich jakości, albo świecą pustkami, bo nawet przypadkowi turyści bardziej są skłonni wybrać miejsce, gdzie trwa walka o stolik. Na każdym rogu stoją sprzedawcy wszystkiego, na co jest sezon. Jedni mają duże stragany, rozłożone parasole, wagę, inne ograniczają się do małego krzesełka, na którym wyłożone są pojemniczki z jagodami albo słoiki z małymi bukiecikami.

Codziennie rano idę Nowym Światem, przyglądam się jak kelnerzy rozkładają krzesła przed restauracjami, prowadzą luźne rozmowy. Czasem mijam tych samych ludzi – po drugiej stronie chłopaka z brodą, naprzeciwko mnie mężczyznę z córeczką, oboje na hulajnogach. Zapamiętuję ich, bo letnim rankiem Nowy Świat jest pusty. Opustoszały. Za wcześnie na turystów, imprezowicze czekają na późny wieczór, rodziny z dziećmi na weekend. Jedynie ogromny stragan z kwiatami i ludzie czekający na przystankach autobusowych ożywiają poranny Nowy Świat. Kiedy raz na jakiś czas jestem tam wieczorem, nie rozpoznaję w nim ulicy, jaką znam z codziennych wczesnych spacerów. Wieczorem jesteśmy sobie obcy, jak dwójka znajomych z pracy, którzy spotykają się przypadkiem w klubie.

Zatrzymuję się przed księgarnią, oglądając wystawę: same klasyki, Kundera, Bukowski, Woolf. I kilka książek sezonowych – o Powstaniu Warszawskim (bo 1 sierpnia), o Papieżu Franciszku (bo ŚDM), o znanych politykach (bo na politykę zawsze jest sezon). Wystawa nie zmieniają się codziennie. Prawdę mówiąc, zmieniają ją bardzo rzadko, ale ja codziennie ją oglądam. Zaraz podchodzi kilka innych osób, podążają za moim wzrokiem i też wlepiają go w szybę, zainteresowani czemu ja się tak przyglądam. Niektórzy zostają na dłużej, inni odchodzą, kiedy widzą, że to tylko książki. Czasem sprawdzam, czy księgarnia jest otwarta, chociaż doskonale wiem, że otwierają ją za dobre dwie godziny, o 10.30. Mój poranny rytuał dobiega końca, podkręcam muzykę w słuchawkach, jeszcze ostatnim spojrzeniem ogarniam plakaty z tablicy ogłoszeń, rozpaczliwie szukając czegoś, na czym można zawiesić oko. Koniec. Zbiegam po schodach, docieram na stację, szybko wsiadam do metra. W uszach bębni muzyka. Gdzieś z tyłu głowy kołaczą tytuły książek z wystawy. A ja już niczemu i nikomu się nie przyglądam Do jutra, Nowy Świecie!

Trwa jeszcze sezon na jagody. Jak one uroczo wszystko brudzą! Uwielbiam ten intensywny kolor i smak kojarzący się z chłodnym lasem. Zastanawiałam się, do czego je wykorzystać… wybór padł na sernik, bo akurat na niego było zapotrzebowanie J Ciasteczkowy spód, bo jest najszybszy, tradycyjna masa serowa, z najtłustszego sera, jaki udało mi się dostać. I ten krem- bardzo ciężki, gęsty, słodki, ale doskonale wyważony, dzięki dodatkowi jagód. Idealna kompozycja, pięknie wygląda, smakuje bardzo ciekawie i zajmuje niewiele czasu. Pamiętajcie, żeby spędził chociaż noc w lodówce – sernik podany na zimno jest bardziej wyrazisty w smaku.

Przepis znajdziecie tutaj: Sernik z kremem jagodowym

 

Jestem w domu

Maj 28, 2016 Posted in Czekoholik, Serniki, Wszystkie 0 Comments
Maj 28, 2016 0

Jestem w domu. Z wszystkimi, których kocham najbardziej. Odwiedzam miejsca, które kocham najbardziej, czuję zapachy, które kocham najbardziej. Mam przed oczyma widoki bliskie mojemu sercu. Naładowuję się spokojem, domowym gwarem i słońcem.

A dla Was mam szybki przepis. Jeśli macie ochotę, spokojnie zdążycie go zrobić jeszcze na niedzielę – kolejne miniserniczki. Tym razem mocno gorzko-czekoladowe, nieco wytrawne w smaku, niezbyt słodkie. Możecie zrobić z samego twarogu, jeśli zależy Wam na bogatej, mięsistej strukturze. Jeśli chcecie, aby serniczki były bardziej kremowe, wykonajcie je pół na pół z twarogiem i mascarpone.

Nie obawiajcie się, że będą zbyt ciężkie na upały – są w formie ‚mini’, a co to dla nas, łasuchów? Krem z dodatkiem soli doskonale podkreśla smak czekolady, sprawia, że ma ona bardzo wyrazisty smak, nie jest mdła. Schłodzone serniczki smakują doskonale, nie sprawiają wrażenia ciężkich.

Można podać je w wersji letniej, np. z sosem z truskawek lub kleksem słodkiej bitej śmietany.

Przepis znajdziecie tutaj: http://www.slodkisloik.pl/?p=1220

 

 

O czym piszę o 01:00 w nocy?

Kwi 05, 2016 Posted in Czekoholik, Serniki, Wszystkie 0 Comments
Kwi 05, 2016 0

Zapytałam kilku ludzi o czym dzisiaj napisać. W skrócie co usłyszałam: o pogodzie (zbyt cliche), o głupocie (zbyt demotywujące),  o tym, że trzeba regularnie uprawiać sport, żeby uniknąć zakwasów (bez przesady!), o wierze lub niewierze w przeznaczenie (nie brnijmy w takie dywagacje o tej porze)…

Czasem pisać jest trudno. Moje myśli lepiej brzmią w mojej głowie, bywają chaotyczne i nieuporządkowane i tylko ja potrafię odnaleźć ich początek i koniec.  Albo nie nadają się do wypowiedzenia na głos. Albo spowodują, że ktoś się zasmuci. Albo, nie daj Boże, będą zbyt radykalne. Albo, jeszcze gorzej, za mało wyraziste! Jeszcze ktoś mnie wyśmieje, popatrzy się krzywo, powie „Okej, kolejny blog, w dodatku jakiś taki…a już wiesz, czym zajmiesz się po studiach?”.  Chcę tylko powiedzieć, że pisanie to takie moje osobiste i każdorazowe wychodzenie ze strefy komfortu. Bez względu na to, czy ktoś mój wpis przeczyta czy nie.

Ale wiecie co? Nie wyobrażam sobie Słodkiego Słoika bez tych kilku zdań ode mnie… Nie miałam sprecyzowanej wizji, kiedy zakładałam bloga, ale jedno wiedziałam na pewno- Słodki Słoik ma być mi bliski, muszę się z nim utożsamiać. I te kilkanaście (czasem trochę więcej) minut pisania, sprawia, że moje myśli się kondensują, układają w zgrabną harmonijkę, a ja w dziwny sposób uspokajam się.

Okej, jest 01:01 w nocy, pora napisać kilka słów o tych małych cudach: miniserniczki. Zawsze, kiedy nie wykorzystam całego sera na sernik, z reszty robię miniserniczki. Czasochłonne jest tylko ich pieczenie, ze względu na to, że odbywa się partiami. Samo przygotowanie jest łatwe i nie zabiera zbyt wiele czasu. Serniczki są słodkie, idealne dla wielbicieli  toffi, czekolady oraz kajmaku. Mała przyjemność na talerzu:)

Przepis znajdziecie tutaj: Miniserniczki toffi

 

 

 

 

 

 

 

Za nami 1/4 roku!

Kwi 01, 2016 0

Czy wiecie, że za nami już 1/4 roku? Brzmi to bardziej dramatycznie niż stwierdzenie, że za nami 3 miesiące nowego roku 🙂 Początek roku jest najtrudniejszy, za nami już długa jesień, wieczory, które zdają się nie mieć końca, litry deszczu, przeziębienia, czerwone nosy, przynajmniej 10 jesiennych depresji i proporcjonalna do tej liczby ilość zjedzonej czekolady.

Z początkiem stycznia przed nami maluje się perspektywa jeszcze przynajmniej dwóch mroźnych miesięcy i nie wiadomo, czy jeszcze wspominać lato czy już wyczekiwać wiosny. Ostatkiem sił, z zaciśniętymi pięściami, udaje nam się dotrwać do początku marca. Zaczynają pojawiać się pierwsze podbiały, słońce jest coraz śmielsze i z każdym możesz uciąć sobie małą pogawędkę o tym, że dnie są już coraz dłuższe. No przyznajcie, po zmianie czasu jakoś bardziej się człowiekowi chce (lub mniej się nie chce). Później jest już z górki, wiosna w przeciwieństwie do zimy czy lata, nie jest leniwa, ma niecierpliwą naturę, wybucha i zalewa nas swoją zielonością, soczystością i świeżością. A my wariujemy… I bardzo dobrze!

A tutaj mamy zielono na talerzu- klasyczny sernik, o zwartej, bogatej strukturze, słodzony mlekiem skondensowanym, na jasnym, bardzo miękkim, lekko maślanym spodzie. Bohaterem jest mus z białej czekolady, słodki w sam raz, lekki, rozpływa się w ustach. Dodatek pistacji doskonale przełamuje jego słodycz. Pamiętajcie, że po nocy w lodówce sernik się „dociera” i jego smak staje się bardziej wyrazisty. Czy można prezentować się bardziej wiosennie od tego sernika?

Przepis znajdziecie tutaj: Sernik pod pistacjową kołderką

 

 

Jesteś fit? zjedz sernik

Mar 12, 2016 Posted in Serniki, Wszystkie 0 Comments
Mar 12, 2016 0

Wiem, wiem… idzie wiosna, czas na dietę, trzeba zacząć chodzić na siłownie, koniecznie zapisać się na zajęcia fitness, pilates, jogę, lub chociaż biegać wieczorami po pracy, przynajmniej 5 kilometrów. Koniecznie 😉

Ja jeszcze nie wybudziłam się z zimowego snu, w Warszawie wciąż słońca jak na lekarstwo. Jedynie kalendarz i moje kwiatki na parapecie wskazują na to, że zbliżamy się do wiosny.

Jakoś pesymistycznie to zabrzmiało, ale chce Was przekonać, nawet jeśli jesteście już na przedwiosennej diecie, spróbujcie tego sernika! Bo jest, mówiąc skromnie, całkiem niczego sobie.

Pyszny, chrupiący słodko-słony wierzch, spód z ciasteczek amaretti i kremowa warstwa serowa.

Jeśli wciąż macie wątpliwości, pamiętajcie, że sernik to właściwie bardzo zdrowa i dietetyczna przekąska, jako źródło białka. A te migdały na wierzchu powinny już przekonać każdego wielbiciela zdrowego trybu życia. Więc zamiast opychać się batonami- zjedz serniczek!

To tak trochę pół-żartem, ale spróbujcie serio! Przepis tutaj: Sernik Tosca

 

Sernikowy dylemat

Mar 09, 2016 1

Pamiętam taki odcinek „Przyjaciół”, w którym Chandler i Rachel znajdują pod drzwiami sąsiadów sernik i okazuje się on być tak dobry, że dzielą się nim na pół 🙂 ja jeszcze nigdy nie trafiłam na taki sernik, który chciałabym zjeść cały sama.

Zawsze kiedy piekę sernik, wydaje mi się, że nie postarałam się do końca i mogłoby być lepiej. A może po prostu zbyt wygórowane wymagania wobec biednego sernika i niepotrzebnie się czepiam. Może powinnam zostawić go w spokoju, niech sobie zawsze będzie w swojej tradycyjnej postaci, z rodzynkami i skórką pomarańczową, z aromatem waniliowym i ubitymi białkami, dodawanymi oddzielnie od żółtek. Znam kilka osób, które są zagorzałymi wyznawcami tej teorii i kręcą nosem na moje sernikowe eksperymenty.

Mimo że, jak powszechnie wiadomo, tradycja to jest coś ekstra*, ciągłe wystawianie siebie samej (i poczciwego sernika) na kulinarną próbę jest równie fajne:)

Tak czy inaczej sernik musi znaleźć się w święta na stole, i to właśnie moja świąteczna propozycja- sernik na pysznym, ciasteczkowym spodzie, z delikatną advokatową pianką na wierzchu. Kleksy z advokatu przypominają żółtka jajek. Masa serowa jest bardziej kremowa i gęsta, dzięki dodaniu mascarpone. Bardzo szybki w przygotowaniu, bardzo ładnie wygląda i bardzo smaczny.

Przepis na sernik znajdziecie tutaj: Sernik z advokatem

*Dla niewtajemniczonych- Cytat pochodzi z filmu Miś S. Barei

 

 

Strony:«12